Orangutan

Włóczy się bez celu to tu to tam.

Zwykły człowiek? Nie, to orangutan.

Słuchawki na uszach ,w walkmanie Wu-tang,

ma gałki oczne krwiste jak mutant.

Duch zakrzepły ale raczej młody,

Głupi , starł się z matką o głupoty.

Stoi tępo wpatrzony w gabloty,

Drapie się w głowę, wciąga galoty.

Co rusz w urzędach, witany jak wsza.

Chce się stąd wyrwać, choć ktoś mówi „szach!”,

Pływa w nim żal, iskrzy i bucha szał,

wyobraża sobie wielki pow-wow.

Lecz coś depcze myśli pod horyzont.

Otoczony przez głuchy kortyzol,

puste kieszenie, chciałby zjeść bryzol,

a wpieprza chrupki jak jakiś gryzoń.

I dusi mu serce ta polityka,

przemoc, korupcja, wojny, intryga,

Wargi ma ciężkie, boli go grdyka,

idzie dalej choć dziwnie utyka.

Raptem: „Stój!”, zatrzymuje go patrol;

Stres, kajdanki, identyfikator,

Bluzg ,szarpanina, paralizator-

Małpie potrzebny jest respirator.